0

Czymże jest prawda?

Czymże jest prawda? Jak ją rozpoznać?

Określenie „fake news” dzięki Donaldowi Trumpowi na dobre weszło do powszechnego użytku w języku angielskim, a nawet chyba w języku polskim i oznacza informacje podawane przez media, które mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Określenie to nie zamyka się jednak w fałszywych informacjach na temat prezydenta USA czy nawet szeroko rozumianej polityki – równie dobrze może dotyczyć technologii i techniki. Co w związku z tym?

„Wszyscy kłamią”

Pewnie większość Czytelników ciągle ma w pamięci informacje o „przełomowych” monitorach 3D, monitorach z zakrzywionym ekranem czy bardziej współcześnie – monitorach 4K. Inni pewnie pamiętają informacje o DirectX 12, który miał być przełomem w generowaniu grafiki komputerowej, okularach Google Glass czy – uwaga, to bardzo kontrowersyjne twierdzenie – o frameworkach Javascriptu i noSQLowych bazach danych, które to miały raz na zawsze zrewolucjonizować informatykę. Ja ciągle na uwadze mam recenzję oraz opinie o pewnej nawigacji samochodowej, która w internecie zdobyła praktycznie wyłącznie pozytywne opinie i aż dziwne, że nie została jeszcze przez społeczność uznana za ósmy cud świata.

Co łączy wskazane powyżej przykłady? Otóż, to co w internecie (lub innych środkach przekazu, włącznie z powszechną opinią, a więc tzw. „marketingiem szeptanym”) było uznawane niemalże za pewnik, że dany produkt jest rewolucyjny i tylko na nim będzie się opierać przyszłość, okazały się ostatecznie zwykła reklamą wielkich koncernów, a wielkie oczekiwania nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością. Nie wierzycie? Kto teraz używa monitorów 3D? Jakie stacje nadają programy w takim standardzie? Monitory 4K to przyszłość? One są tylko po to, żebyś kupił/kupiła droższą i wydajniejszą kartę graficzną. Google Glass? Nikt już z tego nie korzysta i nic nie wskazuje, aby się to miało zmienić. Dla większości zastosowań ciągle bazy MySQL lub Oracle są najlepsze, mimo że przez pewien czas można było znaleźć pomiary i wykresy temu przeczące (tzn. spreparowane tak, żeby właśnie takie wyniki otrzymać). Analogiczne przykłady można dwoić i troić – nie dotyczą one tylko nowych technologii skonstruowanych przez koncerny informatyczne, ale obejmują praktycznie cały zakres życia, np. informacje o polecanych zawodach, jakości życia w różnych miastach lub państwach, opinii o daniach w poszczególnych regionach świata, opinii o wyższości pewnych państw nad innymi. Co więcej, większość artykułów (zarówno tych amatorskich na blogach internetowych jak i tych naukowych, publikowanych w znanych pismach) jest po prostu złożeniem już wcześniej spisanych artykułów i dodaniem tylko drobnej oryginalnej części, co czasem bardzo mocno zahacza o plagiat. Czy można więc stwierdzić, że ich autorzy przekazują obiektywną prawdę? A może po prostu starają się pisać cokolwiek, żeby tylko zarobić kilka dodatkowych złotych/dolarów?

Jak rozpoznać prawdę?

Po wielu oskarżeniach w stronę mediów przez Donalda Trumpa i osoby, które podzielają jego poglądy, zarówno Facebook jak i Google postanowiło (przynajmniej wg tego, co zostało upublicznione) walczyć z fake newsami i szukać obiektywnej prawdy. Głównym narzędziem, które ma temu służyć jest statystyka: uznano, że informacje, które są najczęściej rozpowszechniane są prawdziwe. Inaczej mówiąc, uznano że „Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą„. To kompletnie błędne twierdzenie, w połączeniu z ideologią światowych koncernów (mam tu przede wszystkim na myśli Facebooka i Google) chyba tylko odwodzi nas od znalezienia prawdy. Ale w takim razie jak ją znaleźć i jak ją rozpoznać? Kiedy mamy do czynienia z celowym działaniem marketingowym, a kiedy jest to po prostu faktyczna fala zachwytu, nie sterowana zza kulis?

Skoro więc statystyka wiele nam nie pomoże to czym możemy się posiłkować, aby znaleźć prawdę? Uczenie maszynowe? Niezbyt pomoże, bo składniowo i semantycznie fake newsy mogą się praktycznie niczym nie różnić od rzetelnych artykułów (tak, nawet wiele artykułów naukowych dopiero po latach zostało uznanych za stek bzdur, a wiele z nich ciągle funkcjonuje jako poprawne). W związku z tym nawet system recenzji, szanowana domena internetowa, czy opinie znajomych niewiele tutaj pomogą. Idealnie byłoby prosić o recenzję każdej informacji np. 10-100 profesorów z danej dziedziny rozsianych po całym świecie i pozbawionych możliwości konsultacji między sobą – wiadomo jednak, że póki co taka możliwość zdecydowanie odpada (może z pominięciem najwyższych osób w Państwie). Czasem nawet to mogłoby być niewystarczające – uwaga, znowu bardzo kontrowersyjny temat – mimo upływu lat, ciągle dokładnie nie wiadomo czy samolot jest w stanie przeciąć skrzydłem brzozę bez odniesienia poważnych uszkodzeń. Co więcej – opinia o tym zmienia się wraz ze zmianą władzy (w przypadku ZUSu lub USu opinie na różne tematy mogą się zmieniać nawet z dnia na dzień, o czym doskonale wiedzą przedsiębiorcy).

Czyli co? Co zrobić?

Muszę niestety zmartwić szanownego Czytelnika, ale nie mam żadnego sensownego pomysłu, który mógłby być wdrożony w tym przypadku. Jedyne możliwości zarezerwowane są dla miliarderów oraz wcześniej wspomnianych najwyższych osób w Państwie. Nam – przeciętnym obywatelom – zostaje chyba tylko wytężona nauka danego zagadnienia, logiczne rozumowanie oraz zawsze „bycie krok do przodu” w stosunku do mediów i powszechnej wiedzy. Jeśli połączyć to ze zdecydowanym sceptycyzmem na temat wszelkich nowinek i rzekomych „rewolucji” to mamy szansę w wielu przypadkach wyjść z tej walki „z tarczą”. Czy jednak światowe koncerny dadzą nam wygrać? Czy nie wystosują przeciwko nam kolejnych dział? Szczerze w to wątpię.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *